czwartek, 9 lipca 2015

(Nie) Grzeczny Chłopiec

Joker x Reader For Hitsugaya Werkoss

 

Nazywam się (imię) i jestem uczennicą prestiżowej Londyńskiej szkoły. Jestem tam też przewodnicząca. Moje życie jest miłe, wspaniałe i bardzo rozwinięte społecznie. W wolnych chwilach pomagam ojcu przy pracy w sierocińcu. Tata założył fundację, której celem jest pomaganie biednym sierotom. Jest tylko jedna upierdliwa drzazga w moim życiu. A mianowicie mówię o rudej wywłoce z klaunim makijażem. Owa "drzazga" nazywa się Joker... I w tym przypadku sprawdza się powiedzenie, że rude jest wredne i trochę fałszywe. Wiecie, co mnie najbardziej w nim denerwuje? To że ma takie magnetyczne spojrzenie i jest przystojny. Dodatkowym problemem jest to, że należy do gangu motorowego, który jest bardzo groźny w mieście, a wręcz ścigany. Trzecim z kolei problemem jest to, że Joker chodzi ze mną do jednej klasy. Więc muszę patrzeć na niego codziennie. Co jeszcze mogę powiedzieć o Jokerze? Zacznę od początku... Joker dołączył do naszej szkoły dwa tygodnie temu. Ma on 17 lat, czyli tyle samo ile ja mam, pochodzi z ubogiej rodziny. A jego rodzice zmarli, gdy był maleńki. Skąd to wszystko wiem? Ha! Jako przewodnicząca mam dostęp do wszystkiego. Również do szkolnych akt.
Następnego dnia w szkole....
Szłam korytarzem, jak zwykle kierując się w stronę sali lekcyjnej, kiedy poczułam uszczypnięcie w udo. Uniosłam wzrok i zauważyłam mojego prześladowcę, czyli Jokera. Westchnęłam i poszłam w stronę sali ignorując go. Lekcja przeleciała szybko i spokojnie, zresztą tak, jak pozostałe. Idąc w stronę domu już po południu byłam bardzo, bardzo szczęśliwa, że odpocznę od skweru i harmideru szkoły. Chwilę po tej myśli na motorze podjechał do mnie Joker, Który się uśmiechał łobuzersko.
 - Podwieźć cię do domu? - spytał.
 - Nie trzeba dam sobie radę. - odparłam dumnie.
 - Jesteś pewna?
Spojrzałam na niebo. Hmmm... zapowiadało się na burzę. Nie lubię burzy i się jej boję. Pioruny są okropne... Może skorzystam z jego oferty?
 - No dobra... - w końcu się poddałam.
Uśmiech na jego ustach błyskawicznie się poszerzył. Usiadłam za nim i objęłam go ramionami w pasie. Pod rozpiętą kurtką wyraźnie było czuć twarde mięśnie.
Kiedy podwiózł mnie do domu zsiadłam z motoru i zaczęłam iść w stronę drzwi, ale Joker podbiegł do mnie i złapał mój nadgarstek.
 - (imię), mógłbym Ci coś wyznać? - spytał.
 - Jasne.
 -  Wiesz jak ciężko jest być kimś takim, jak ja? - ponownie spytał mnie.
 - Mogę się domyślić. - szczerze odpowiedziałam na zadane mi pytanie.
 - Dlatego ciężko jest mi tez dobrać odpowiednie słowa... więc pokażę Ci to, co chciałbym powiedzieć.
Zaczął pokazywać:
Najpierw na siebie, potem na mnie, a na końcu jego dłonie ułożyły się w serce. Jakie to urocze... Ma odwagę wyznać swoje uczucia no i nie wiedziałam, że on żywi do mnie takie uczucia. Podeszłam do niego pokazałam mu to samo i zarzuciłam ramiona na jego szyję. Nagle zaczął padać deszcz i pobiegliśmy do mojego domu...


Za wszystkie błędy przepraszam i mam nadzieje, że opowiadanie się podoba.

2 komentarze:

  1. Perfekt i would say.
    BAT.
    To brzmi jak prolog do dobrego lemona XD
    Poza tym mi się podoba c:
    Joker jest badassem tak jak chciałam.
    Arigatooo, Levy-chaaan~~ ♥

    OdpowiedzUsuń